Pamiętam, jak podczas spotkania Ania i Grzesiek nie byli do końca pewni, czy sesja narzeczeńska to aby na pewno dobry pomysł. Na szczęście zaufali mi… i teraz to ich ulubione zdjęcia! Gdy tylko usłyszałam o dwóch ukochanych psiakach – od razu wiedziałam, że muszą stać się częścią naszej sesji! Pieski nie zawiodły – dzięki ich obecności Ania i Grzesiek od początku do końca byli uśmiechnięci i całkowicie wyluzowani, co zaowocowało w postaci fajnych, naturalnych zdjęć. Dzięki za świetne popołudnie!